Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cyrla. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cyrla. Pokaż wszystkie posty

1 września 2012

Beskid Sądecki (Hala Łabowska + Jaworzyna Krynicka)

W większości przypadków, nastoletnie życie toczy się tak, iż początek września oznacza koniec wakacyjnej beztroski zaś zwiastuje liczne obowiązki. Przez 14 lat edukacji przeżywałem ten stan rokrocznie aż tu nagle wstąpienie do studenckiej braci odmieniło ten los. Wielką radością okazało się poczucie posiadania jeszcze 30 dni, które przeznaczyć mogłem na spełnianie swoich marzeń. Pierwszy dzień września był więc świetną datą aby ziścić kolejne z nich. Wspólnie z mym Klubem Turystyki Górskiej "Wierch", wybrałem się do malowniczego Beskidu Sądeckiego, w pasmo Jaworzyny Krynickiej, w którym nie byłem jeszcze nigdy w życiu. To niewątpliwie oznaczało mnóstwo wrażeń i porcję nowych terenów do odkrycia.  

Miejsce: Beskid Sądecki

Cel: odkrycie pasma Jaworzyny Krynickiej

Trasa: Rytro  Schronisko prywatne Cyrla  Jaworzyna Kokuszczańska (966 m) Hala Pisana (1044 m)  Hala Barnowiecka (1060 m)  Wierch nad Kamieniem (1084 m)  Schronisko na Hali Łabowskiej (1061 m)  Jawor (1027 m)  Hola (978 m) Runek (1080 m)  Czubakowska (1082 m)  Jaworzyna Krynicka (1114 m) Diabelski Kamień  Czarny Potok

Długość trasy: 27 km

Czas przejścia wraz z postojami: 8 h 30'

Pogoda: dziwna

Widoczność: słaba

Oznakowanie: bardzo dobre

Po niemal 5 latach powróciłem do Rytra. Niegdyś, przy okazji gimnazjalnego rajdu, wyruszyłem Głównym Szlakiem Beskidzkim ku Radziejowej i schronisku na Przehybie. Teraz, sytuacja była podobna z drobną tylko różnicą zmiany kierunku marszu albo też - czego ostatnio się nauczyłem - nie zmianą kierunku lecz zmianą zwrotu aczkolwiek myślę, że ten blog nie jest od tego aby dołować się fizyką.

główna droga przecinająca Rytro
Od początku dnia, pogoda była jakaś nijaka. Niby mgliście, niby coś wisiało w powietrzu, a żadna kropelka deszczu nie spadła nam na głowy. Pozostawało zatem liczyć na szybką poprawę. Póki co, tak na rozgrzewkę przemaszerowaliśmy na drugą stronę Popradu. Jako, że rzeka ta wyraźnie przecina Beskid Sądecki na pasma Radziejowej oraz Jaworzyny Krynickiej - niewątpliwie - czekało nas solidne podejście. Ono z kolei wyłoniło się całkiem szybko sprawiając, że dosłownie po chwili musiałem przystanąć aby zdjąć kurtkę wskutek przegrzania. Przyznam, że droga asfaltowa przybrała takiej stromizny, że bałbym się tamtędy zjechać na sankach.

Poprad
Ciekawszym elementem krajobrazu była wyłaniająca się wieża zamkowa. Jak wiadomo, Rytro znaną miejscowością jest, a jednym z jej symboli jest właśnie owa warownia. 
Nazwa Rytro pochodzi prawdopodobnie od niemieckiego słowa Ritter (rycerz). Wiąże się to z zamkiem, który strzegł traktu handlowego i dzięki któremu rozwinęła się cała osada. Warownię wzniesiono na przełomie XIII i XIV wieku, a zniszczenie przyniósł jej najazd Jerzego Rakoczego w 1657 roku. Obecnie ruiny są zakonserwowane, zaś spod pozostałości murów i baszt roztaczają się piękne widoki na dolinę Popradu.
Szlak nie przebiega bezpośrednio obok zamku, jednakże łatwo można do niego trafić. Ze względu na długą trasę oraz znikome szanse na widoki pominęliśmy sobie tą atrakcję.

2) Zamek w Rytrze
Po wkroczeniu w las, wciąż mozolnie się wspinaliśmy aczkolwiek tym razem wzdłuż wąskiej ścieżyny. Będąc w otoczeniu drzew, nie czułem mgły, która zaskoczyła mnie przy wyjściu na jedną z polan. Nagle bowiem, ludzie zaczęli przede mną niknąć i nie było to wcale spowodowane gęsto porastającą knieją.

między Rytrem a schroniskiem Cyrla
W dalszych fragmentach, komfort poruszania się szlakiem wzrasta, przez co idąc z kimś ramieniem w ramię nie trzeba się obawiać zahaczenia o byle krzew bądź gałąź. Chyba najtrudniejszy odcinek całej trasy mieliśmy już za sobą.

Tymczasem na kolejnej polanie, ujrzałem prawdopodobnie pierwsze przebłyski niebieskiego nieba. Widoczny był tylko najbliższy pagórek aczkolwiek obrazek ten wlał sporo nadziei do naszych serc.

widok z polany znajdującej się tuż przed schroniskiem
Po 4 km oraz jednocześnie 1 h 10' podejścia, dotarliśmy do przysiółka Cyrla, w którym od 2003 roku działa prywatne schronisko o tej samej nazwie. Znane jest z dobrej atmosfery oraz kuchni, a obecnie należy do Ireny i Jacka Świcarzów. Muszę przyznać, że gospodarstwo jest świetnie utrzymane, bowiem wiele rzeczy mi się w nim podobało. Zacząć mógłbym od fasady budynku, a skończyć na uroczym ogrodzie obok schroniska. Nie zabrakło też innych ciekawostek, dzięki którym to miejsce stało się jeszcze przyjaźniejsze.

1 i 7) budynek schroniska, 2) Fiqułek w stanie spoczynku, 5-6) zagospodarowanie wokół schroniska
Jak to bywa w takich miejscach, wypada sobie usiąść, coś zjeść i zamówić złocisty napój. Moje przekorne myślenie podpowiedziało mi jednak, że robić sobie tak szybko postój jest nie sposób, toteż w pojedynkę, udałem się w dalszą wędrówkę za czerwonymi znakami Głównego Szlaku Beskidzkiego.