Długo czekałem, by móc wyrwać się w plener. Ostatnie tygodnie minęły bowiem na toczeniu zaciekłej wojny z wszelkiej maści kolokwiami, projektami oraz egzaminami. Stałem się regularnym bywalcem tzw. trzecich terminów, toteż nawet pod koniec lutego nie wiedziałem jeszcze czy będę mógł kontynuować swą studencką przygodę. Jako, że nie byłem w najlepszej formie psychicznej to przyszłość rysowała się doprawdy czarno. Miałem na szczęście kilkoro przyjaciół, którzy trzymali mnie w tym trudnym czasie pod respiratorem. Dzięki ich pomocy udało się nie zdać wyłącznie wytrzymałości materiałów oraz mechaniki płynów. W nowy semestr wkroczyłem zatem ze sporym bagażem aczkolwiek mogłem studiować dalej. Kieruję zatem podziękowania dla Marcina, Szymona, Magdy i Karola.
Jeden z pierwszych wolnych dni od przeszło dwóch miesięcy chciałem wykorzystać lecząc swoje rany na szlaku. Co ważne, musiała to być trasa całkowicie świeża i niekojarząca się z żadnym elementem z przeszłości. Otwarłem zatem dostępne mapy i rozpocząłem poszukiwania wykluczając pasma, gdzie nadal mógł zalegać śnieg. Wzrok powędrował więc na pogórza, w których znalazłem kilka ciekawych tras dostępnych za pomocą komunikacji autobusowej. Łagodne podejścia miały okazać się idealne by rozchodzić nogi zaś malownicze krajobrazy miały pomóc wejść z entuzjazmem w nowy sezon wędrówek.
Miejsce: Pogórze Wiśnickie (na północ od Beskidu Wyspowego)
Trasa: Czchów
Machulec (483 m)
przecięcie drogi Iwkowa - Tymowa
Bukowiec (494 m)
rozdroże nad pustelnią
pustelnia św. Urbana
rozdroże nad pustelnią
Szpilówka (516 m)
Piekarska Góra (515 m)
Dolina Piekarskiego Potoku
Lipnica Murowana
Machulec (483 m)
przecięcie drogi Iwkowa - Tymowa
Bukowiec (494 m)
rozdroże nad pustelnią
pustelnia św. Urbana
rozdroże nad pustelnią
Szpilówka (516 m)
Piekarska Góra (515 m)
Dolina Piekarskiego Potoku Długość: 19 km
Pogoda: bardzo dobra
Teoretycznie zaplanowanie trasy kończyło etap przygotowań, toteż mógłbym już ruszać na szlak. Nie chciałem jednak czynić tego samotnie co by nie dać dojść do głosu kilku moim myślom. Korzystając z grup na portalach społecznościowych, w których ludzie skrzykują się na wędrówki, postanowiłem zachęcić kogoś do odkrycia uroków Pogórza Wiśnickiego. O ile propozycje wypraw w Tatry od razu wzbudzały zainteresowanie, o tyle moim Pogórzem Wiśnickim nikt się nie interesował. Z jednej strony nie mogło to dziwić, bo ludzie ciągną przecież do tego co najwyższe i najbardziej popularne. Z drugiej jednak liczyłem, że znajdzie się ktoś kto zechce zobaczyć coś nowego i przejść taki szlak, gdzie przez cały dzień można nie spotkać nikogo.
| baszta w Czchowie |
Straciłem już nadzieję na jakiekolwiek towarzystwo aż tu nagle napisała do mnie Joanna. Kilka zapoznawczych zdań, następnie szczegóły logistyczne i tak oto spotkaliśmy się w niedzielny poranek na krakowskim dworcu. Pogoda zapowiadała się elegancka. Co więcej, do Czchowa bardzo łatwo jest dojechać, bowiem kursują tamtędy liczne autobusy relacji Kraków - Nowy Sącz. Humory mogły być tym lepsze, ponieważ tuż po opuszczeniu pojazdu ujrzeliśmy zabytkową basztę górującą nad doliną Dunajca. Postanowiliśmy się więc wdrapać, by obejrzeć ją z bliska. Okazało się, że jest ona ocalałą częścią średniowiecznego zamku. Jej zadaniem było strzeżenie bezpieczeństwa na szlaku handlowym na Węgry.
| gotycki kościół pod wezwaniem NMP |
Kilkunastominutowe rozpoznanie terenu sprawiło, że ujrzeliśmy więcej interesujących zabytków. Okazało, że Czchów to bardzo urokliwe miasteczko nad Dunajcem, w którym przeszłość łączy się z teraźniejszością, historia z nowoczesnością, a pamięć o przodkach z energią i pracowitością ich potomków. Kolejnym na to przykładem stał się gotycki kościół p.w. narodzenia NMP, który został wzniesiony w 1346 roku. W kamiennej, jednonawowej świątyni przetrwały w przyziemiu romańskie relikty wcześniejszej budowli. Natomiast we wnętrzu prezbiterium zachowała się jedna z najstarszych w Europie polichromii z około 1380 roku przedstawiająca zdarzenia z życia Chrystusa i Matki Boskiej. Do środka jednak nie zajrzeliśmy, ponieważ wierni zbierali się na nabożeństwo. Przeszkód za to nie było w podziwianiu kolejnego symbolu Czchowa - drewniany dzwonnicy pochodzącej z XVIII wieku.
| czchowskie zabytki na jednym obrazku |
Jak widać, Czchów szczyci się wieloma wspaniałymi zabytkami i bogatą historią, a przecież dopiero teraz dotarliśmy do miejskiego rynku. Można go określić mianem serca Czchowa, bowiem do dziś można zauważyć zachowany średniowieczny układ urbanistyczny. Wewnątrz natomiast do dyspozycji mamy spory zieleniec. Ponadto, uwagę zwraca charakterystyczna architektura z domami z podcieniami. Co ciekawe, do 1987 r. istniała pod rynkiem sieć kanałów i wodociągów wybudowanych w XVI wieku.
| rynek w Czchowie |
| charakterystyczna architektura |
Na środku rynku wznosił się kiedyś ratusz (rozebrany w XVIII w.) natomiast dziś miejsce to jest strzeżone przez figury św. Floriana (XVIII w.) i św. Jana Nepomucena. Szczególnie ta pierwsza jest interesująca, ponieważ u jej stóp znajduje się romańska kamienna figura lwa, która ma tajemniczą historię i nie do końca wyjaśnione pochodzenie. Wokół niej snuje się miłosna legenda:
Tylko ten, kto spotkał w życiu prawdziwą miłość może tego lwa ożywić