Co tu dużo mówić, ze względu na pogodę będzie to rwany wpis bez setek zdjęć widoków ale za to z innymi wyszukanymi atrakcjami. Skoro więc zabraknie połonin, wolną przestrzeń wykorzystam na opisanie warunków w jakich przystało nam żyć przez calutki tydzień. Teraz już nikt nie powie, że na Ukrainie brakuje pensjonatów z prawdziwego zdarzenia. Choć zapowiada się nieciekawie to może jednak odnajdziemy razem jakiś uroczy zakarpacki zakątek. Myślę że się uda!
Region: ukraińskie Zakarpacie
Miejsce: obrzeża Połoniny Borżawa → miejscowości Hukliwe (ukr. Гукливий) oraz Pilipiec (ukr. Пилипець)
Pierwotny cel: najwyższy punkt Połoniny Borżawa → Stoj (1677 m)
Region: ukraińskie Zakarpacie
Miejsce: obrzeża Połoniny Borżawa → miejscowości Hukliwe (ukr. Гукливий) oraz Pilipiec (ukr. Пилипець)
Pierwotny cel: najwyższy punkt Połoniny Borżawa → Stoj (1677 m)
Trasa: Hukliwe - wiejską drogą pod zalesione zbocza Połoniny Borżawa → powrót tą samą trasą
Pogoda: delikatnie mówiąc niesprzyjająca
Widoczność: w trakcie przejaśnień obiecująca
Chronologicznie rzecz biorąc, jak co dzień spożywaliśmy sobie śniadanko kiedy to nagle za oknami rozpętała się ulewa. Lało niemiłosiernie mocno na szczęście żywioł szybko ustał. Wycieczka w pasmo Połoniny Borżawa wydawała się zatem niezagrożona tym bardziej, że zaczęło się rozjaśniać. Ponadto, autokar nie był nam dziś potrzebny bo w zasadzie Hukliwe ulokowane jest tuż przy Borżawie. Przydałaby się zatem mapka ale tej dziś niestety nie będzie, co wyjaśniałem w poprzednim wpisie.
Summa summarum, wyruszyliśmy boczną drogą pośród zabudowań Hukliwego. Deszcz, wypełnił każdą dziurę gruntowej drogi, toteż nawet my musieliśmy iść slalomem. Wieś ciągnęła się wiele kilometrów przez co mogliśmy przyjrzeć się życiu mieszkańców odrobinę lepiej. Oczywiście Hukliwe nie jest skupiskiem bogatych Ukrainców, toteż większość domów zrobiona jest z drewna, murowane stanowią zatem mniejszość. Okazale wyglądają za to fundamenty nowych domów, których kilka ujrzeliśmy tuż pod lasem porastającym zbocza Połoniny Borżawa.
| 1-3) podczas wędrówki przez Hukliwe |
W międzyczasie minęliśmy co najmniej dwa interesujące zabytki. Oba były miejscami kultu religijnego z czego jedno zasługiwało na szczególną uwagę. Otóż najstarszą świątynią Hukliwego jest cerkiew p.w. Świetego Ducha z XVIII wieku. Z drogi, którą szliśmy jest ona słabo widoczna (zasłonięta gałęziami). Aby ją ujrzeć należy zejść w dół i przejść mostkiem nad rzeką. W zasadzie, napotykam tu jedyną rzecz, której żałuję na przestrzeni całej wyprawy. Otóż część uczestników podeszła do świątyni bliżej, natomiast ja tego nie uczyniłem widząc spore tempo jakie zostało narzucone przez czołówkę. W związku z tym posłużę się opowieściami i zdjęciami innych uczestników. Po krótkiej przeprawie zastali cerkiew zbudowaną z jodłowego drewna na fundamencie z kamienia rzecznego. Co więcej, okazało się, że zostali oni wpuszczeni do środka za sprawą kobiety w podeszłym wieku, która zapewne sprawowała funkcję opiekuna tego miejsca. Co więcej, niewyobrażalnie cieszyła się z naszej wizyty, bowiem zainkasowała kilka hrywien. Dla nas to były grosze, a dla niej majątek. Wewnątrz, na uwagę zasługiwał ikonostas wykonany w 1784 r. przez niemieckiego artystę Franza Peer'a. Tuż obok znajdowała się też 8-metrowa dzwonnica.
![]() |
| 1-6) zabytki Hukliwego, 2-6) uroki cerkwi p.w. św. Ducha, 3) ikonostas |
Inną ciekawostką był poniższy widok. W sumie to nawet nie wiem co o nim napisać. Jako mieszczuch nieznający życia na wsi współcześnie jak i kiedyś może lepiej jeśli zostawię to bez komentarza.
Zbliżaliśmy się do Borżawy, a z przydomowych ogrodków opadały ku drodze gałęzie pełne owoców. Po porannym deszczu sprawa miała się tak, że mnóstwo owoców leżało na drodze w błocie. Jak widać nikt tych skarbów natury tam nie zbiera. Z dalszych perspektyw, warte odnotowania były chmury tańczące sobie wokół połonin. Póki co na powtórny deszcz się nie zapowiadało.




