Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tomanowa Dolina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tomanowa Dolina. Pokaż wszystkie posty

22 lipca 2013

Czerwone Wierchy (Krzesanica + Ciemniak)

Dla takich chwil się żyje!
Raj. Tak najkrócej można określić krainę, w której się znaleźliśmy. Wszystko co zastaliśmy na Małołączniaku przeszło nasze najśmielsze oczekiwania. Wycieczka już teraz zyskała miano niezapomnianej choć przecież osiągnęliśmy dopiero jej połowę. Co wspaniałe, w przeciągu kolejnych godzin czekały nas wciąż niezmiernie długie i intensywne szczytowania w oszałamiających krajobrazach. Niech zatem ta retrospekcja będzie kolejnym peanem dla kwintesencji Tatr...

Pasmo: Tatry Zachodnie (rejon Czerwonych Wierchów)

Trasa: Małołączniak (2096 m) Litworowa Przełęcz (2037 m) Krzesanica (2122 m) Przełęcz Mułowa (2067 m) Ciemniak (2096 m) Twardy Grzbiet Chuda Przełączka (1850 m) Dolina Tomanowa Dolina Kościeliska Kiry

Długość tej części trasy: 13,6 km (z Nędzówki niespełna 22 km)

Pogoda: wymarzona

Widoczność: bardzo dobra

Poprzednia część retrospekcji pod linkiem Czerwone Wierchy (Małołączniak) 

Mogliśmy mieć uzasadnione obawy, że przed zachodem Słońca to my z grani nie zdążymy zejść. Skoro na Małołączniaku spędziliśmy grubo ponad godzinę to ile czasu zajmie nam celebrowanie zdobycia Krzesanicy? Nie zapominajmy też o Ciemniaku. Energii do radowania się mieliśmy niespożyte ilości, tylko ten czas - zupełnie jakby wprost odwrotnie proporcjonalny do naszych akumulatorów.

wierzchołek Małołączniaka (2096 m)
szlak wiedzie przez Litworową Przełęcz (2037 m) wprost na Krzesanicę (2122 m)
bajeczne widoki towarzyszyły nam cały czas
Przejście z Małołączniaka na Krzesanicę zajęło nam niespełna 30 minut czyli kilka chwil dłużej niż podają przewodniki. Winą za to mogę obarczyć wyłącznie Tatry Wysokie, które po zmianie kierunku marszu znalazły się za naszymi plecami. Ciężko więc iść do przodu mając takie cuda za sobą. W pewnej chwili nie wiedziałem więc co ze sobą zrobić. Każdy krok w kierunku Krzesanicy sprawiał, że oddalałem się od majestatycznych Tatr Wysokich aczkolwiek z drugiej strony, każdy metr przybliżał mnie do równie pięknych Tatr Zachodnich. Podczas tej wyprawy doświadczyłem tak wiele piękna, że mógłbym je rozdzielić na wiele miesięcy. Tatry, wróćcie z nami do Krakowa!