Zbliżający się wielkimi krokami koniec sierpnia niechybnie oznaczał, iż półmetek wakacji studenckich mieliśmy już za sobą. Przed nami jednak jeszcze kilka tygodni pełnych wrażeń, na które składały się dalekie plany wyjazdowe oraz wrześniowa sesja poprawkowa. Choć do zaliczenia był tylko jeden przedmiot to jednak na myśl o nim robiło mi się wręcz niedobrze. Zostawmy zatem mroczne otchłanie fizyki i skupmy się na spełnianiu marzeń. Pod tym kątem tegoroczną labę zaliczyć mogę do wyśmienitych. Każdy kolejny wyjazd w Tatry niwelował białe plamy pozwalając odkrywać coraz to nowe szlaki. Tym samym dziś mieliśmy dziewiczy raz stanąć na trzecim co do wysokości wierzchołku Tatr Zachodnich.
Miejsce: Słowackie Tatry Zachodnie
Trasa: Wylot Doliny Żarskiej (słow. Žiarska dolina, ústie, 885 m)
Stara Stawka (Stará Stávka, 1299 m)
Goły Wierch (Holý vrch, 1715 m)
Baraniec (Baranec, 2184 m)
Jamina (1968 m)
Smrek (2072 m)
Żarska Przełęcz (Žiarske sedlo, 1917 m)
Żarski Stawek (Pliesko pod Žiarskom sedlom)
Rozdroże pod Bulą (Rázcestie pod Homôlkou, 1700 m)
Symboliczny Cmentarz Ofiar Tatr Zachodnich (Symbolický cintorín)
Schronisko Żarskie (Žiarska chata, 1283 m)
Dolina Żarska (Žiarska dolina)
Wylot Doliny Żarskiej
Długość trasy: 17 km
Pogoda: pochmurna, chwilami deszczowa
Widoczność: słaba, ograniczona chmurami
Baraniec to taki Krywań Tatr Zachodnich. W obu przypadkach szczyt mocno odbiega od głównej grani co biorąc pod uwagę znaczną wysokość zapewniać może przepyszne widoki. Wystarczy tylko utrafić z pogodą i można cieszyć nieograniczonymi pejzażami. Zapisując się na wycieczkę już kilka miesięcy wcześniej nie mogliśmy mieć żadnej pewności, że ze szczytu Barańca cokolwiek zobaczymy. Liczyliśmy jednak na prawo serii, gdyż do tej pory plany podróżnicze realizowaliśmy niemal wyłącznie przy wyśmienitej aurze. Szczerze mówiąc to już nie pamiętam kiedy ostatnio pogoda nie pozwoliła na zbyt wiele. W przededniu wyprawy prognozy nie napawały jednak optymizmem.
| 1-3) słowackie rozdroża są bardzo dobrze oznakowane |
Autokar zaparkował w pobliżu wylotu Doliny Żarskiej. Po opuszczeniu pojazdu mogliśmy dokonać rozpoznania sił natury. Niebo w sporej mierze było zachmurzone przy czym kolory obłoków były smagane łagodnymi odcieniami, toteż o ile deszczu mogliśmy się spodziewać, o tyle na burze nic na razie nie wskazywało. Wiadomo jednak, że w Tatrach sytuacja może się zmienić w przeciągu ledwie kilku minut.
Nie bacząc na pogodę byłem pełen radości, że udało dotrzeć się w rejon Doliny Żarskiej. Fakty są bowiem niezaprzeczalne. Gdyby nie zorganizowana przez PTTK wyprawa to zapewne jeszcze długo bym tu nie zawitał. Wszak dojazd to prawie 200-kilometrowa przeprawa wymagająca przekroczenia granicy w Chyżnem i zajechania aż pod Liptowski Mikulasz. Za pomocą komunikacji zbiorowej nie ma najmniejszych szans na wykręcenie klasycznej jednodniówki jak to najczęściej do tej pory bywało. Kiedyś więc rozmyślałem jak to najlepiej Barańca ugryźć. Próbowałem nawet wykorzystać polską bazę noclegową, a za obóz główny przyjąłem schronisko na Polanie Chochołowskiej. Jest to jednak opcja wyłącznie dla szalonych piechurów, gdyż droga wiedzie przez Wołowiec, Rohacz Ostry oraz Rohacz Płaczliwy, a całość zakładająca przemarsz tam i z powrotem to ponad 20 km i aż 12 h czystej wędrówki! Na szczęście opublikowany już w grudniu 2012 r. kalendarz wypraw Hutniczo-Miejskiego Oddziału PTTK na cały 2013 r. uwolnił mnie od nadmiernego kombinowania. Mogąc korzystać z tak wielu wycieczek straciłem ochotę na wyrabianie prawa jazdy. Autokar po raz kolejny dowiózł mnie dokładnie tam gdzie chciałem.
| 1-4) pierwsze kilometry podejścia to stroma wspinaczka, widoki pojawią się dość często dzięki licznym wiatrołomom |
Dzisiejsza trasa stanowiła zgrabną pętelkę, która jest w praktyce najlepszą i najbardziej komfortową opcją wyprawy na Baraniec. Początek trasy zakładał natychmiastowe wejście w masyw Barańca tak aby jak najszybciej nabrać wysokości. W razie załamania pogody nastąpiłby szybki odwrót. Gdy zaś aura okazałaby się litościwa to mieliśmy w planach przejście na północną część masywu Barańca aż po Żarską Przełęcz. Z niej wrócilibyśmy do punktu startowego przez Żarską Dolinę, w której zlokalizowane jest schronisko w sam raz na uzupełnienie płynów lub też zakup ciepłego posiłku.