Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pogórze Izerskie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pogórze Izerskie. Pokaż wszystkie posty

24 czerwca 2011

Pogórze Izerskie (Cztery Zamki + Góra Wojkowa)

Miejsce: północne przedpole Gór Izerskich

Trasa: Bożkowice Zamek Rajsko dolina rzeki Kwisy Jezioro Leśniańskie (przełom Kwisy - zapora)

Pierwszą atrakcją na tej, krótkiej, dwugodzinnej trasie był Zamek Rajsko. Dziś są to tylko ruiny niegdyś piastowskiego zamku. Położony on jest bardzo ładnie między dwoma jeziorami - Leśniańskim i Złotnickim. Można powiedzieć, że pełnił rolę warowni na pograniczy śląsko-łużyckim. Gdy dotarliśmy do niego okazało się, że zagnieździła się na nim ekipa remontowa. Widać, że ktoś zainwestował w ten obiekt.

Zamek Rajsko

Szlak niebieski, którym podążaliśmy nie był wcale łatwy. Wił się raz pod górę a raz w dół zboczami doliny rzeki Kwisy. W efekcie dotarliśmy do jeziora Złotnickiego, które jest tak naprawdę jeziorem zaporowym. Oprócz retencji, wytwarzana jest także tutaj energia elektryczna. Tama rzeczywiście robiła spore wrażenie.

Kilkanaście minut drogi dalej czekał już autokar. Później pojechaliśmy w kierunku Zamku Czocha. Ci, którzy chcieli spędzić tam więcej czasu - wysiedli. Kilka osób wraz ze mną pojechało natomiast w kierunku góry Wojkowej mającej 502 m n.p.m. No cóż, szczyt zalesiony, słupka szukaliśmy kilka minut wśród wysokiej i gęstej trawy. Po prostu miałem ochotę sobie dziś jeszcze pochodzić. Było warto bo początkowo szliśmy przez pola dzięki czemu mogliśmy podziwiać całe pasmo Gór Izerskich, które przemierzyliśmy wczoraj. Gdy wracaliśmy tą samą drogą zaczęło kropić. Nie był to jednak zbyt obfity opad.

1-2) Góry Izerskie widziane spod Góry Wojkowa

Gdy byliśmy w autokarze, to przed Zamkiem Czocha nastąpił postój. Tam przez kilka minut mogliśmy wejść do ruin Zamku Świecie. Po powrocie zaś do Zamku Czocha mieliśmy tylko kilka minut by go dokładniej obejrzeć. Zamków więc było dziś co nie miara jednakże czasu nie za wiele.

1) ruiny Zamku Świecie, 2-3) Zamek Czocha

W planach był jeszcze jeden zamek - Gryf. Tutaj jednak nastąpiło rozczarowanie. Obiekt został odcięty od świata dla zwykłych turystów. No cóż, prawo właściciela. Tym samym wróciliśmy do Świeradowa. Po kolacji było sporo czasu żeby zwiedzić to urocze uzdrowisko. Ja jednak nie czułem się najlepiej, chyba dawało o sobie znać zmęczenie. Wieczór spędziłem w ośrodku.

Pogórze Izerskie (Frydlant)

Po wyczerpującej trasie, 24. dzień czerwca miał być nieco luźniejszy. Czekało nas bowiem głównie zwiedzanie zamków. Po śniadaniu ruszyliśmy do autokaru. Szybko przekroczyliśmy granicę, a następnie zatrzymaliśmy się w jakiejś totalnej puszczy. Tam kilka osób wysiadło i wyruszyło na podbój jakiegoś kolejnego szczytu do jednej z Koron, o której już kiedyś pisałem. Wrócili po 20 minutach i teraz już pojechaliśmy w stronę Frydlantu, gdzie czekał na nas gotycki zamek.

Nie mieliśmy czasu aby go dokładnie zwiedzić, toteż dzięki uprzejmości Czechów, nieodpłatnie mogliśmy wejść na jego dziedziniec. Mogę powiedzieć tyle, że rozmiarów był całkiem sporych. Na pewno większych niż tych znanych z Pieskowej Skały.
 

Kolejnym punktem programu był rynek tego czeskiego miasteczka. Tam dumnie prezentował się zwłaszcza ratusz. Poza tym na sporych rozmiarów rynku usiedliśmy w jednej z kawiarni ciesząc się wolnym czasem.


Na tym nasze czeskie wojaże zostały zakończone. Teraz udaliśmy się do miejscowości Bożkowice znajdującej się w powiecie lubańskim aby przemierzyć malowniczy szlak wzdłuż rzeki Kwisy.

Co zaś się tam wydarzyło i ile zamków zobaczyliśmy - o tym tutaj --> Pogórze Izerskie (zamki + Góra Wojkowa)