7 czerwca 2008

Beskid Makowski (Babica)

Region: Beskid Makowski (pasmo Sularzowej i Babicy)

Trasa: Harbutowice Szkoła - Harbutowice Kijówka  cisy Raciborskiego  Bieńkowska Góra (676 m)  Babica (728 m)  kapliczka św. Huberta  Trzebuńska Góra (625 m)  Sularzowa (617 m)  Plebańska Góra (510 m)  Myślenice

Pogoda: słoneczna

Koło Grodzkie PTTK w Krakowie w ramach akcji "Nie siedź w domu, idź na wycieczkę", organizuje wiele ciekawych spacerów, dzięki którym można lepiej poznać okolice Krakowa. Wycieczki odbywają się co roku w okresie od kwietnia do października. Co więcej, poprzez uczestnictwo można zdobywać odznakę turystyczno-krajoznawczą "Miłośnik okolic Krakowa". Za udział w 15 wycieczkach uzyskuje się prawo do odznaki w stopniu brązowym. Kolejnymi etapami są odznaki w barwie srebrnej oraz złotej ale tu trzeba już odbyć odpowiednio 30 i 50 wypraw.

jedna z moich książeczek do "Miłośnika okolic Krakowa"

W 2006 r. udało się uzbierać tyle wypraw by dostąpić zaszczytu otrzymania odznaki brązowej. Do srebrnego stopnia zabrakło niewiele - tylko czterech wypraw. Ta opisywana teraz widnieje w mojej książeczce jako ostatnia. Była to zatem jedna z moich ostatnich wycieczek z Kołem Grodzkim PTTK.

z tyłu książeczki ujrzeć można odznaki do zdobycia

Choć najczęściej trasy obejmują najbliższe okolice Krakowa to jednak czasem organizowano iście beskidzkie spacery i tak właśnie było dzisiaj, kiedy w planie było przemierzenie najbardziej na północ wysuniętego pasma Beskidu Makowskiego.

Do Harbutowic bez kłopotu można dojechać busami, między innymi tymi jadącymi w kierunku Zawoi. Gdy ruszyliśmy z przystanku, szliśmy póki co wiejskimi drogami bez szlaku. Z tego fragmentu zapamiętałem jedno zdarzenie. Otóż nastąpił krótki postój przy lokalnym sklepie. Postanowiłem w nim zaszaleć i kupić napój, którego nigdy wcześniej nie spożywałem. To był mały wiejski sklepik, toteż wybór duży nie był ale ostatecznie skusiłem się na napój Slice, który z daleka przypominał coś co będzie smakowało jak Sprite. Nastawiałem się zatem na pyszny, orzeźwiający smak, a dostałem coś ohydnego. Już po pierwszych łykach wiedziałem, że nie będę w stanie tego dopić. Pozostało zatem wylać resztę. Pewnie zapłaciłem za butelkę dwa lub trzy złote ale wtedy to była dla mnie duża strata. Warto bowiem przypomnieć, że pierwsze lata XXI wieku nadal oznaczały dla większości w Polsce konieczność oglądania kilku razy każdej złotówki i braku możliwości prowadzenia konsumpcyjnego stylu życia. Zresztą, mając 15 lat, nie miałem za wielu zasobów finansowych. 

W rejonie przysiółka Kijówka dołączyliśmy do szlaku czarnego, który zaprowadził nas do pierwszej atrakcji na trasie. Były nią cisy Raciborskiego. Zupełnie mnie to miejsce zaskoczyło, bowiem dotychczas uczyłem się w szkole o dębie Bartku, a tymczasem o cisach leżących tak blisko Krakowa nie słyszałem. Tymczasem dwa rosnące cisy mają ok. 700 lat, a to wynik imponujący. Było to też świetne miejsce na odpoczynek i posłuchanie opowieści przodownika.

W dalszej fazie czekało nas podejście na główny grzbiet pasma Babicy. Wyczekiwaliśmy spotkania ze szlakiem czerwonym, bowiem to oznaczało osiągnięcie celu i jednocześnie zakończenie najbardziej wymagającego etapu wycieczki. Po osiągnięciu grzbietu już do samego końca poruszaliśmy się czerwonym szlakiem znanym lepiej jako Mały Szlak Beskidzki.

Mozolne podejście zamieniło się zatem w bardzo przyjemną, szeroką, beskidzką drogę, z której gdzieniegdzie otwierały się widoki w stronę południową. Podziwiać zatem mogliśmy nie tylko okoliczne pasma Beskidu Makowskiego ale również szczyty Beskidu Żywieckiego. Były to jednak krótkie odcinki, toteż warto podkreślić, że przez przeważającą część trasy poruszaliśmy się terenem zalesionym.

Choć mieliśmy po drodze jeszcze kilka wierzchołków to jednak przewyższenia były stosunkowo niewielkie. Udało się zatem zdobyć kolejne górki bez większego trudu. Ważne, że pogoda dziś dopisała przez co było słonecznie i bardzo ciepło. To co utkwiło mi w głowie to przede wszystkim kolor zielony. Czerwiec w Beskidach oznaczał bujny rozkwit roślinności, a soczysta zieleń wdzierała się do źrenic z każdej niemal strony. W takim towarzystwie pokonywaliśmy kolejnych kilkanaście kilometrów.

To co zasługuje na uwagę to zejście z Plebańskiej Góry. Tam bowiem las ustępuje miejsca łąkom i polom przez co otwiera się cudowny widok na Myślenice. Stamtąd świetnie można zaobserwować jak spora jest to mieścina. W tym kontekście, przeżyłem analogiczną sytuację jak przed dwoma tygodniami, kiedy to schodziliśmy z Dalina wliczającego się do pasma Barnasiówki. Wtedy również stolicę powiatu mieliśmy przed sobą. Fajnie zatem, że kolejne wycieczki się ze sobą zazębiały przez co lepiej można nauczyć się topografii terenu. Szkoda, że nie zachowały się z tej wycieczki zdjęcia. Jest to zatem doskonały pretekst to ponownego przemierzenia tego szlaku w przyszłości.

Na koniec jeszcze jedno wspomnienie. Wycieczki organizowane z Kołem Grodzkim PTTK przy pomocy komunikacji zbiorowej zawsze miały to do siebie, że zakładały godzinę i formę powrotu. Dziś miały to być busy z Myślenic, które kursują stosunkowo często. Trasę mieliśmy jednak dziś nawet długą, bo wynosiła ok. 20 kilometrów. W efekcie, miałem wrażenie, że na założony w planie kurs nie uda się zdążyć. Zresztą, przy letniej pogodzie szkoda wracać od razu do Krakowa, lepiej wszak pobyć w górach dłużej. Tymczasem pod koniec nasz przodownik zaczął tak szybko maszerować, że spora część grupy została na szlaku w tyle. Nauczony doświadczaniem, starałem się trzymać opiekuna grupy ale nawet mi ciężko było dotrzymać kroku. Co zaś powiedzieć o wielu seniorach, którzy również wtedy wędrowali. Z tego co pamiętam to na busa zdążyliśmy ale udało się to tylko kilku osobom. Reszta została na czerwonym szlaku i w zasadzie musiała sobie radzić samodzielnie. Choć swoje przemyślenia zachowałem wyłącznie dla siebie to dla mnie coś takiego było absolutnie niedopuszczalne. Można było przecież zachować spokojne tempo i pojechać następnymi kursami.

To zdarzenie nie zmienia jednak mojej opinii o malowniczych walorach północnej części Beskidu Makowskiego. Są to okolice dobrze skomunikowane, toteż każdy może się tu wybrać na wycieczkę i pokonywać kolejne kilometry we własnym tempie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania =)