Ogromna, niczym nieograniczona radość. Właśnie takie uczucie towarzyszyło mi na myśl o zbliżającym się Centralnym Rajdzie Hutników w Beskidzie Żywieckim. Choć do hutników się nie zaliczam to jednak przynależność do Hutniczo-Miejskiego Oddziału PTTK w Krakowie zobowiązywała do uczestnictwa w tej flagowej imprezie. Rajd okazał się idealną okazją do opuszczenia Krakowa na kilka dni i oddania się w pełni górskim przeżyciom. Program Rajdu był bardzo bogaty, toteż z niecierpliwością wyczekiwałem pierwszego dnia przygód. O poranku, w Boże Ciało, wsiedliśmy w autokar i udaliśmy się w kierunku Żywca oraz Węgierskiej Górki marząc o szczytach pełnych malowniczych widoków...
Pasmo: Beskid Żywiecki (zachodnia część, Grupa Lipowskiego Wierchu i Romanki)
Cel: Centralny Rajd Hutników - 4 dni wspaniałej, górskiej przygody
Trasa: Żabnica Skałka
Schronisko PTTK na Hali Boraczej
Hala Studzionka
Hala Redykalna
Redykalny Wierch (1144 m)
Hala Bacmańska
Boraczy Wierch (płd zbocze)
Lipowski Wierch (płd zbocze)
Schronisko PTTK na Hali Lipowskiej (1290 m)
Schronisko PTTK na Rysiance
Hala Rysianka (1320 m)
Złatna Huta
Długość trasy: 14,3 km
Schronisko PTTK na Hali Boraczej
Hala Studzionka
Hala Redykalna
Redykalny Wierch (1144 m)
Hala Bacmańska
Boraczy Wierch (płd zbocze)
Lipowski Wierch (płd zbocze)
Schronisko PTTK na Hali Lipowskiej (1290 m)
Schronisko PTTK na Rysiance
Hala Rysianka (1320 m)
Złatna HutaDługość trasy: 14,3 km
Pogoda: deszczowa
Widoczność: słaba
Widoczność: słaba
Cudowne nastroje tonowała niestety otaczająca aura. Beskidy spowite zostały gęstymi obłokami, z których deszcz czasem kropił, a czasem niestety atakował niosąc opad tak obfity jak gdybym brał prysznic. Czy to oznaczało, że podczas pierwszego dnia Rajdu nie ujrzymy widoków aż po horyzont? Mimo wszystko nie chcieliśmy się dać złym myślom, toteż wciąż mieliśmy nadzieję...
Po dojeździe do Węgierskiej Górki, nie mieliśmy już złudzeń. Dzisiaj to my słonka nie ujrzymy. Jednocześnie święto Bożego Ciała wypadało odpowiednio celebrować, toteż zjawił się w mej głowie pewien pomysł. Może tak wybłagamy u Boga lepszą aurę? Z podobnego założenia wyszła część grupy, toteż autokar zatrzymał się przy drewnianym kościele pw. Matki Bożej Częstochowskiej w Żabnicy. Tak się szczęśliwie złożyło, że zaraz miała rozpocząć się msza święta.
| kościół pw. MB Częstochowskiej w Żabnicy |
Niewątpliwie, nasza grupa ubrana w pstrokate kurtki oraz polary wyróżniała się na tle elegancko ubranej, lokalnej społeczności. Można więc uznać, że dodaliśmy od siebie co nieco folkloru. Jako, że uwielbiam architekturę drewnianą, msza upłynęła mi pod znakiem obserwowania uposażenia świątyni. Nie zabrakło również głębokich wdechów, dzięki którym syciłem swoją duszę unikalnym zapachem drewna. Przy okazji też zaczepiałem Ju, przy czym ona dzielnie się opierała moim subtelnym szturchnięciom.
Po zakończeniu liturgii, udaliśmy się na krótką procesję, która zrobiła na mnie wielkie wrażenie. Przede wszystkim w oczy rzucał się tradycyjny i wielobarwny orszak. W tym kontekście nasze górskie ciuchy idealnie się komponowały. Mogliśmy więc zaobserwować, że przy postępującej laicyzacji, są miejsca, w których katolicka wiara jest silnie zakorzeniona. Mimo złej pogody, miałem odczucie, że cała wieś zebrała się w jednym miejscu. Świąteczny nastrój udzielił się zatem wszystkim wokół.
Czy nasze modły zostały wysłuchane? Nastała pora ażeby sprawdzić to na szlaku. Gdy zapakowaliśmy się do autokaru, ten podjechał jeszcze kilka kilometrów na koniec wsi do przysiółka Skałka, gdzie rozpoczyna się kilka szlaków turystycznych. Zieloną ścieżką można wyruszyć bezpośrednio na Rysiankę zaś czarną ścieżką osiągnie się Słowiankę (idąc na północ) bądź schronisko PTTK na Hali Boraczej (idąc w kierunku południowym).
Nasze zamierzenia były dziś oczywiste. Pragnęliśmy zaliczyć tournée po żywieckich schroniskach. Na pierwszy ogień poszła więc Hala Boracza, do której ze Skałki prowadzi wygodna droga asfaltowa. Choć ciemny dywan pnący się jak wstęga ku górze nie jest moją ulubioną nawierzchnią do piechurkowania to jednak docenić należy fakt, że dzięki temu uniknęliśmy spotkania z błotem. Nikt bowiem nie miał wątpliwości, że po kilku dniach obfitych opadów, stan szlaków nie będzie satysfakcjonujący. Powoli zagłębiając się w bujną, wiosenną roślinność osiągnęliśmy schronisko PTTK na Hali Boraczej.
Hala Boracza przywitała nas smętnymi warunkami atmosferycznymi. Widoczność sięgała tylko okolicznych górek zaś cały teren wyglądał na głęboko pogrążony we śnie. Dodając do tego fakt, że sama kubatura schroniska nie należy do najpiękniejszych, okazało się, że nie ma za wiele elementów krajobrazu, na którym można by zawiesić oko. Jako, że Boraczą ze Skałki osiąga się w niecałą godzinę, nikt nawet nie myślał o większym popasie. Przed nami bowiem były jeszcze dwa schroniska oraz kilka kilometrów szlaków obfitujących w kapitalne widoki. Ruszajmy więc dalej i spróbujmy odkryć wszystkie walory turystyczne tego rejonu.
| Hala Boracza |
| Schronisko PTTK na Hali Boraczej |
| Początek szlaku czarnego na Halę Redykalną |
| Pierwsze poważne podejście podczas wędrówki... |
Po kilkunastu minutach od wymarszu ze schroniska dochodzi się do rozdroża szlaków. Od zielonej ścieżki wybiega czarna. Zielony wariant to najszybsza opcja dojścia na Lipowską oraz Rysiankę. Gdy jednak dysponujemy choć odrobiną większej ilości czasu to koniecznie wybierzmy w tym miejscu wariant czarny. Doprowadza on bowiem do Hali Redykalnej, gdzie przesiadając się na żółty szlak możemy doświadczyć serii kilku hal, z których rozpościerają się przecudowne widoki na Słowację.